Jak pisałem wcześniej (por. https://roweroweporady.pl/czy-gravele-to-marketingowy-wymysl/) – zapadła decyzja o zakupie gravela. Decyzja, delikatnie rzecz ujmując, dobrze przemyślana i przeanalizowana pod wieloma kątami.
To, czego szukamy?
Pierwszy przegląd nastąpił w kategorii „szosa endurance”, ale kiedy okazało się, że istnieje coś jeszcze lepiej odpowiadającego moim potrzebom – czyli gravel – nie było nad czym się zastanawiać. Zacząłem sukcesywnie czytać wszelkie publikacje na temat graveli i oglądać „całego YouTube’a” rowerowego. Dotarłem do momentu przeglądania stron poszczególnych producentów marka po marce, także w pewnym momencie tych poszukiwań rozeznanie w ofercie miałem już całkiem niezłe ;). Całkiem sporo czasu udało mi się spędzić na stronach pozwalających porównać geometrię różnych rowerów (są takie narzędzia online), gdzie punktem odniesienia był dla mnie mój dotychczasowy fitness od Canyona.
Szybko się okazało, że czytanie geometrii nie jest takie proste, jak się wydaje, bo poza statkiem i reachem jest masa kątów i innych miar (a różnice często są minimalne), wiec postanowiłem sięgnąć po pomoc specjalistów. Tym sposobem w ramach prezentu urodzinowego otrzymałem bikefitting w warszawskim Veloarcie.
Niech mi ktoś pomoże, czyli bikefitting!
Trudno jest obrazowo przedstawić korzyści z usług, stąd rozumiem, że wiele osób podchodzi do takiej usługi z dystansem. Ja, ponieważ zamierzam na tym rowerze robić wycieczki co najmniej kilkugodzinne, uznałem że warto będzie mieć możliwie jak najbardziej komfortową pozycję. Po całym zabiegu wiem jedno – jest to usługa warta każdych pieniędzy. Zdaję sobie sprawę, że pozycję na rowerze można sobie całkiem znośnie ustawić samodzielnie – korzystając z kilku prostych tutoriali na YT. Pewnie nie tylko ja, ale każdy, kto choć raz miał ustawiona pozycje na fittingu, nie będzie się w to bawił samodzielnie. Na własnym przykładzie, przekonałem się, co znaczy dla komfortu przesunięcie się o 5 czy 6 mm!
Dzięki fittingowi znaleźliśmy idealne wymiary ramy pod mój wzrost, przekrój, elastyczność, zakres pracy nóg etc. Bardzo blisko tego ideału okazała mieścić się parametrami Rama Ridley Kanzo Speed. Przez moment pojawiła się jeszcze możliwość zakupu po okazyjnej cenie ramy OPEN UP – juz zaczynałem się do niej przyzwyczajać – ale okazało się, że nie ustawimy na niej odpowiedniej dla mnie pozycji. Tym sposobem zapadła decyzja, że budujemy rower na Ridleyu. Swoją drogą polecam zerknąć na rowery tej marki każdemu, kto chciałby mieć wygodniejszą, bardziej zrelaksowaną, mniej wyścigową pozycję na rowerze.
Jaki napęd wybrać?
Sporo czasu spędziłem na tej stronie: https://ritzelrechner.de/ gdzie porównywałem różne konfiguracje napędów. Dzięki zapisom z Garmina wiedziałem jakie prędkości są przeze mnie najczęściej wykorzystywane (a po fittingu znałem też swoją optymalna kadencje). Te dane pozwalały mi sprawdzić które napędy i podzespoły pozwolą na gęstsze ułożenie biegów tam, gdzie brakowało mi optymalnych przełożeń w Canyonie.
Finalnie Rozpatrywany był Shimano GRX Di2 oraz… SRAM Force Etap AXS. SRAM wygrał zarówno sensowniejszym ułożeniem biegów (w moim subiektywnym odczuciu), ale nie bez znaczenia był też kompletny brak przewodów. Tu długo się wahałem, ale finalnie uznałem, ze lepszy będzie SRAM, wiec zdecydowałem się na korbę 46/33 zestawioną z kasetą 10-33.
A koła? A opony?
Już po spisaniu pełnej konfiguracji okazało się, że są niemałe problemy z dostępnością kół, które pierwotnie były zaproponowane do tej konfiguracji i finalnie wylądowaliśmy z kołami NO LIMITED ze stożkiem 60 mm. Wysoki profil jak na gravela? Tak, ale też ja swoje ważę, więc boczne podmuchy wiatru, które mogłyby stawić wyzwanie, raczej nie sprawią problemów. Zwłaszcza że przy silnym wietrze raczej nie planuję długich wypadów rowerowych.
Na początek postanowiłem przetestować oponę Vittoria Terreno Dry TNT Graphene 2.0 700 × 38. Po przesiadce z „nabitej” 700 × 28 ta 38-ka będzie i tak całkiem szeroka. Tu warto wspomnieć, ze ten gravel to maszyna raczej szosowa z niewielkimi epizodami „w terenie”. W tej sytuacji nie widzę sensu w zakładaniu opony ponad 40 mm.

Z wyposażenia dodatkowego wyposażyłem się na chwilę obecną w komputerek Wahoo (roam) oraz torbę podsiodłową Jack Packing. Polecam te torby, bo produkt bardzo dobrej jakości, a i firma Polska co w tych niespokojnych czasach nie jest bez znaczenia.
Jak oceniam zakup?
Trudno ocenić sam rower, w oderwaniu od całego procesu rozpoczętego fittingiem. Dlatego patrzę na ten zakup bardziej z perspektywy doświadczenia zakupowego w VeloArt, które było rewelacyjne.
Kto mnie zna, ten wie, że chłopaki w VeloArcie nie mieli ze mną łatwo. Rozpatrzone zostały wszystkie możliwe opcje i warianty roweru. Oni jednak wykazali się olbrzymim profesjonalizmem (czyt. wiedzą i cierpliwością do mnie) cierpliwie przerabiając kolejne scenariusze. Sam fitting, jak wspomniałem, poleciłbym każdemu, bo uzmysławia bardzo dużo… A maszyna? Maszyna – na tyle na ile udało mi się zasmakować jazdy na niej – jeździ niesamowicie. To jak ten rower „idzie do przodu”, jak składa się w zakręty, jak prowokuje do szybkiego z nich wychodzenia, jak płynnie pozwala mi jechać z moją optymalną kadencją… Słowem – wad to będę musiał jeszcze poszukać, bo to nie jest prosto je znaleźć!
Jaka waga bez pedałów?
Jaką masz optymalną kadencję?
Twój optymizm, że nie będzie wiało podczas jazdy jest do pozazdroszczenia ;)
Moje 100 kg mnie utrzyma ;)
Kadencja wychodzi mi dość niska c.a. 75-76.
Rower netto wazy poniżej 9kg. Ważyłem z pedałami i Wahoo to wychodziło ok 9,1-9,2.
CześćMam pytanie- przymierzam się równiez do tego roweru-kanzo speed, ale moja waga to 108 kg, przy wzroście 193 . A w paszporcie ramy ridley podaje wagę maksymalną 95 kg. Jakie masz doświadczenia z tym rowerem? Jak sie sprawuje po tych miesiącach uzytkowania? Czy rama wytrzymuje?
Cześć, ja zaczynałem od wagi 107,5 przy 191 cm wzrostu. Nie było najmniejszych problemów. Swoją drogą znalazłeś w specyfikacjach takie informacje na oficjalnej stornie? Nie widzę tam tego.
Bardziej się skupiałem na kołach, które zniosą taki limit wagowy. Tu trzeba wybrać coś mocniejszego. U mnie z ramą nie było najmniejszego problemu.
Tak,znalazlem na ich oficjalnej stronie , na dole w sekcji :passports; i pozniej: user manual. Taki text:
Use of the product by anybody whose weight is in excess of 95 (ninety five) kg. If you
are in this weight category, you will need to request that RIDLEY fabricate a frame
proper for your weight;
Stąd moje obawy. A jakie koła wybrales? Karbonowe czy alu?
I jak rower sie sprawuje po tych 8 miesiącach uzytkowania? Jestes zadowolony?
Zastanawia mnie tez przednia zębatka 50/34 , wolalbym szczerze mówiąc 46/30. Poza tym rower wygląda świetnie;-)
A czy jest mozliwość dołożenia jakichs toreb bikepackingowych?
I ciekawi mnie ,czy tam jest pełna grupa GRX?
Mój egzemplarz był składany na zamówienie w Warszawskim Veloart.pl. Z nimi bym konsultował kwestię wagi i nośności ramy, Ja mam grupę SRAMa więc z przodu tarcze są mniejsze, ale można tam wsadzić GRXa, który ma przełożenia bardziej miękkie niż klasyczna szosa.
Dzięki , za info. A nadal uzytkujesz ten sprzęt?
Tak. Przejeździł całe lato a teraz wpięty w trenażer służy tez zimą. Ten sezon zamknę raptem na 3k km, ale to pierwszy poważniej jeżdżony sezon. W każdym razie rower cały czas w użyciu.
Czy rama faktycznie przyjełaby opony 40? Na stronie https://www.bike4race.pl/product-pol-1414-Rower-gravel-RIDLEY-KANZO-C-SPEED-105-ML-Hydraulic-Disc-kolor-KAS-01AS-Belgian-Blue-Black.html można przeczytać że „Prześwit opon do 36mm”
Na oko 40 powinno się zmieścić. Ja mam założoną oponę Vittoria Terreno Dry G2.0 700×35 (622-37) jest jeszcze w szczycie zapas.
Rowery tej marki – ogólnie – nie cechują się bardziej relaksacyjną pozycją. Przykład: Helium (którego jestem właścicielem) jest klasycznym, w jak najlepszym tego słowa znaczeniu, ścigantem. Niski i krótki. Kanzo Speed natomiast (na którego teraz czekam) jest po prostu rowerem innej kategorii. Często zwanej Endurance+ (albo – jak kto woli – lekki gravel). Geometria jest w zasadzie taka sama, jak w przypadku, np. Emondy ALR Treka, tyle, że dopuszcza szersze opony, i – ogólnie – jest solidniejszy