Strona główna / Moto / Tylko bezsensowne motocykle mają sens!

Tylko bezsensowne motocykle mają sens!

Nie kupuj motocykla, jeśli kierujesz się logiką. Nie kupuj motocykla, jeśli chcesz jeździć tanio, wygodnie i bezpiecznie. I na pewno go nie kupuj, jeśli próbujesz przekonać siebie (albo – o zgrozo – swoją drugą połówkę), że to „praktyczny środek transportu”. Bo nie jest to ani tanie, ani bezpieczne, a na koniec okaże się, że to nie środek transportu a hobby. Motocykl to czysta fanaberia. I właśnie dlatego warto go mieć!

Większość „rozsądnych” motocykli to smutne kompromisy między potrzebą przemieszczania się a próbą racjonalizacji pasji. Skutery 125 w leasingu na firmę, nakedy z kuframi do pracy, turystyczne krążowniki z pełnym stelażem i nawigacją przemierzające odległe pustkowia (głównie te między domem a biurem) – wszystko to przypomina motoryzacyjny fast food: zaspokaja głód, ale nie zostawia żadnego wspomnienia.

A przecież największą wartością motocykla nie jest to, że ma sens, tylko że – patrząc racjonalnie – jest totalnie bezsensowny!

Weźmy na przykład scramblera na szprychowych kołach i kostkowych oponach, który niemal nigdy nie zjeżdża z asfaltu, ale wygląda, jakby właśnie wrócił z pustyni. Albo klasycznego café racera, który powstał tylko po to, by twoje nadgarstki i dolny odcinek kręgosłupa przypomniały ci, ile masz lat – i to w pierwszych dziesięciu minutach jazdy. Wreszcie – są też 200-konne sportowe rakiety, które 90% czasu spędzają stojąc pod kawiarenką, bo ich potencjał można wykorzystać dopiero na torze. I to niekoniecznie w Polsce.

To są motocykle, które kocha się nie pomimo ich wad, ale dla tych wad. One mają charakter, osobowość. Wymagają kompromisów, cierpliwości, czasem mechanika, czasem fizjoterapeuty – ale w zamian dają uczucie, którego nie dostaniesz od żadnej przemyślanej, ułożonej maszyny.

Bo czy naprawdę potrzebujemy kolejnego sprzętu, który „dobrze skręca i ma umiarkowane spalanie”? A może bardziej potrzebujemy maszyny, która sprawia, że po zgaszeniu silnika siedzisz jeszcze chwilę w ciszy, myśląc: co to, do cholery, właśnie było?

Motocykl nie ma służyć do jazdy z punktu A do B. On ma generować przygodę i wspomnienia między tymi punktami!

Więc jeśli rozważasz zakup „rozsądnego” motocykla – przemyśl to jeszcze raz. I kup coś zupełnie bez sensu. Wtedy będzie miało to sens.

Tagi: