Strona główna / Moto / Tracker – zapomniany protoplasta żużlu z USA

Tracker – zapomniany protoplasta żużlu z USA

Jeśli cafe racer był odpowiedzią na brytyjskie drogi, a scrambler – na polne ścieżki i pustynię, to tracker wyrósł z owalu. Z kurzu unoszącego się nad ubitym torem, z motocykla ustawionego bokiem w kontrolowanym poślizgu. Nikt tego nie zaprojektował w zaciszu deski kreślarskiej. Te motocykle były odpowiedzią na żywotną potrzebę sportową.

Początek: amerykański owal

Historia trackerów zaczyna się w Stanach Zjednoczonych, wraz z rozwojem dirt tracku – jednej z najstarszych dyscyplin wyścigów motocyklowych. Kluczową rolę odegrała tu American Motorcyclist Association, która od lat 20. XX wieku porządkowała i formalizowała amerykański sport motocyklowy.

Wyścigi odbywały się na owalnych torach ziemnych: półmilowych, milowych, czasem krótszych. Zawodnicy ścigali się w lewo, w stałym uślizgu tylnego koła, bez przedniego hamulca. Liczyła się płynność, kontrola i wyczucie przyczepności. Nie maksymalna moc – tylko jej użyteczność. Skojarzenia z naszymi wyścigami żużlowymi są ja najbardziej zasadne, ale o tym za chwilę.

Harley, Indian oraz… Triumph i BSA

W pierwszych dekadach dominowały ciężkie, amerykańskie konstrukcje – przede wszystkim motocykle z Milwaukee. Modele wyścigowe Harley-Davidson oraz Indian Motorcycle budowane były specjalnie pod dirt track: nisko zawieszone, z minimalistyczną karoserią, krótkimi zbiornikami paliwa i płaską linią siedzenia.

Najbardziej ikonicznym przykładem stał się wyścigowy Harley-Davidson XR750, który zadebiutował w 1970 roku i zdominował amerykański flat track na dekady. To maszyna, która ukształtowała wyobrażenie o tym, jak „powinien” wyglądać tracker: 19-calowe koła, wąska sylwetka, wydechy poprowadzone wysoko po prawej stronie, brak przedniego hamulca.

Ale wcześniej – jeszcze w latach 50. i 60. – rolę tę pełniły również brytyjskie bliźniaki, w tym konstrukcje Triumph Motorcycles i BSA, które świetnie odnajdywały się na amerykańskich torach. Lżejsze od wielu amerykańskich V-twinów, zwinniejsze, stały się bazą dla wielu zespołów i niezależnych zawodników.

fot. rideapart.com

W tamtym czasie „tracker” nie był kategorią stylistyczną. Był po prostu motocyklem wyścigowym przystosowanym do konkretnego formatu zawodów.

Flat track wymusił bardzo specyficzne rozwiązania konstrukcyjne: brak przedniego hamulca (zbędny na owalnym torze i podnosząy masę), niska, wydłużona geometria poprawiająca stabilność w uślizgu, twardo zestrojone zawieszenie, wąska kierownica umożliwiająca precyzyjne sterowanie, specjalne opony typu dirt track o gładkim, minimalnym bieżniku.

Co istotne, motocykle te były budowane wyłącznie do jednego celu. W przeciwieństwie do scramblerów, które były przeróbkami motocykli drogowych, trackery powstawały jako maszyny stricte wyścigowe. To później świat customów „cywilizował” je – głównie w formie ulicznych interpretacji, które z toru przenosiły estetykę na ulice.

Z toru na ulicę

Moment przejścia był naturalny. Flat track przez dekady był w Stanach sportem masowym. W latach 50. i 60. trybuny na milowych owalach potrafiły wypełniać się jak stadiony baseballowe. Nazwiska zawodników znała cała Ameryka.

fot. petrolicious.com

Płaska linia motocykla, krótki zbiornik, odsłonięta rama, numer startowy zamiast owiewki – to wszystko było podyktowane do bólu pragmatycznym podejściem. Ale miało też w sobie surową estetykę, której nie dało się zignorować. Tracker nie udawał niczego. Nie był ani turystykiem, ani superbikiem. Był narzędziem do skręcania w lewo szybciej niż ktokolwiek inny.

W latach 70., gdy wyścigowe maszyny pokroju Harley-Davidson XR750 święciły triumfy, wielu prywatnych właścicieli zaczęło stylizować swoje drogowe motocykle na wyścigówki z owalu. To nie były repliki 1:1. To była raczej próba uchwycenia ducha – uproszczenia, odchudzenia, oczyszczenia z tego, co zbędne., nawiązania…

Żużel – europejski kuzyn

Wróćmy do skojarzenia z żużlem. Ono nie jest przypadkowe. Zarówno amerykański flat track, jak i europejski speedway wyrosły z tej samej potrzeby: ścigania się na owalnym torze ziemnym w kontrolowanym poślizgu. Różnice są znaczące – motocykle żużlowe to konstrukcje ekstremalne, pozbawione skrzyni biegów i hamulców, zasilane metanolem, projektowane wyłącznie do krótkich biegów. Ale zasada jest podobna: kto umie najszybciej w kółko.

W tym sensie tracker jest bliższy żużlowi niż cafe racer kiedykolwiek był torowi wyścigowemu. Tu nie chodzi o prędkość maksymalną ani o przyspieszenie do setki. Chodzi o utrzymanie motocykla w na idealnym torze, o wyczucie momentu, w którym przyczepność się kończy – i o odwagę, by ten moment kontrolować.

Od wyścigu do stylu

Kiedy flat track przestał być głównym nurtem motorsportu, jego estetyka przetrwała w kulturze customowej. Najpierw w Stanach, później globalnie. W przeciwieństwie do scramblera, który zachował w miarę uniwersalny charakter, tracker stał się bardziej wyrazisty.

Uliczny tracker to zwykle uproszczona linia bez zbędnych plastików, płaska kanapa i krótki ogon, 19-calowe koła z półterenową oponą i minimalistyczny przód – często z małą lampą i tablicą.

W pewnym momencie przychodzi jednak praktyka codziennego użytkowania, a ta wymusza pewne ustępstwa. Prawdziwy wyścigowy flat tracker nie ma przedniego hamulca. Uliczny – mieć go musi. Prawdziwy ma zawieszenie zestrojone pod twardy, równy tor. Uliczny musi radzić sobie z dziurami, krawężnikami i deszczem. Prawdziwy nie zna kompromisów. Uliczny z kompromisów jest zbudowany.

Co z tego zostało dziś?

Współczesne motocykle seryjne inspirowane flat trackiem – jak choćby Indian FTR – pokazują, że ta stylistyka wciąż działa… Albo nie. W końcu z jakiegoś powodu Indian wycofał w tym roku FTR’a ze sprzedaży. A szkoda!

Powrót do płaskiej linii, numerów startowych, wydechów poprowadzonych wysoko, ale jednocześnie z dołożoną elektroniką, ABS, kontrolą trakcji nie musi być zarezerowane dla scrablerów!

I mam nadzieję, że ta klasa motocykli również wróci do nas na dobre. Bo historia trackerów przypomina o tym, za co kochamy „dwa koła”; to jest ten rodzaj motocykla, który dostarcza duże dawki emocji w krótkim czasie.

Tagi: