Wielka restrukturyzacja austriackiego giganta motocyklowego dobiegła końca. Po miesiącach finansowej niepewności, masowych zwolnień i dramatycznych negocjacji z wierzycielami, marka KTM oficjalnie przeszła pod kontrolę indyjskiego koncernu Bajaj Auto. To nie tylko zmiana właścicielska – to koniec ery Stefana Pierera i początek zupełnie nowej tożsamości holdingu, który od teraz będzie funkcjonował pod nazwą Bajaj Mobility AG.
Finansowe domino: Od e-bike’ów do upadłości
Jeszcze w 2023 roku KTM wydawał się nie do zatrzymania. Agresywna ekspansja, dominacja w MotoGP i przejmowanie kolejnych marek (MV Agusta) miały umocnić pozycję grupy Pierer Mobility jako lidera w Europie. Rzeczywistość okazała się jednak brutalna.
Zapaść na rynku rowerów elektrycznych, w który grupa zainwestowała setki milionów euro, w połączeniu z ogromnym zadłużeniem (sięgającym 1,6 mld euro netto pod koniec 2024 roku) i przepełnionymi magazynami, doprowadziła firmę na skraj przepaści. W grudniu 2024 roku fabryka w Mattighofen wstrzymała produkcję, a KTM wszedł w procedurę restrukturyzacyjną w trybie samoadministracji.
„Biały rycerz” z Indii
Ratunek nadszedł z Pune. Bajaj Auto, wieloletni partner strategiczny KTM (posiadający dotąd 49% udziałów), zdecydował się na pełne przejęcie inicjatywy. Proces ten przebiegał w dwóch kluczowych etapach:
- Maj 2025: Bajaj wyłożył blisko 600 mln euro (ok. 30% długu), co pozwoliło zaspokoić roszczenia wierzycieli i uniknąć natychmiastowej likwidacji spółki.
- Listopad 2025: Po uzyskaniu zgody Komisji Europejskiej, indyjski gigant sfinalizował transakcję o łącznej wartości 800 mln euro. Bajaj przejął 100% udziałów w spółce holdingowej, co przełożyło się na kontrolę nad 74,9% akcji głównej grupy.
W efekcie tych zmian, dotychczasowa grupa Pierer Mobility AG zmienia nazwę na Bajaj Mobility AG, a Stefan Pierer – wizjoner, który wyprowadził KTM z bankructwa w latach 90. – usunął się w cień, ustępując miejsca nowemu zarządowi.
Brutalna optymalizacja: Co czeka markę?
Rajiv Bajaj, CEO Bajaj Auto, nie pozostawia złudzeń co do przyszłości: KTM musi stać się „szczupły i wydajny”. Zapowiedziany plan naprawczy zakłada:
Redukcję kosztów o ponad 50%: Cięcia dotkną przede wszystkim działy badań i rozwoju (R&D), administrację oraz marketing.
Przesunięcie środka ciężkości do Azji: Modele małych i średnich pojemności (do 400 ccm) są już produkowane w Indiach, co zapewnia marże o blisko 30% wyższe niż w Europie. Kolejne modele prawdopodobnie podążą tą drogą.
Wątpliwa przyszłość motorsportu: Choć KTM potwierdził udział w MotoGP na sezon 2025, nowy właściciel patrzy na wydatki rzędu 60 mln euro rocznie bardzo krytycznie. Możemy spodziewać się ograniczenia programów sportowych w mniej prestiżowych seriach (np. Hard Enduro czy Trial).
Uproszczenie portfolio: Grupa pozbyła się już marki rowerowej Felt oraz udziałów w MV Agusta. Teraz skupi się wyłącznie na trzech filarach: KTM, Husqvarna i GasGas, przy czym te dwie ostatnie mogą zostać sprowadzone do roli wariantów stylistycznych dla głównych modeli KTM.
Głos z rynku
„Dla wielu fanów to bolesny moment. KTM kojarzył się z austriacką niezależnością i hasłem 'Ready to Race’” – komentują eksperci branżowi. Z drugiej strony, bez kapitału Bajaj, marka mogłaby dziś w ogóle nie istnieć. Indyjski właściciel wnosi stabilność finansową i niespotykaną w Europie skalę produkcji, co w dłuższej perspektywie może zaowocować lepszą dostępnością części i stabilizacją cen.
Mattighofen pozostanie sercem marki w zakresie designu i montażu najdroższych modeli (jak nowy 1390 Super Duke), ale to w Indiach będzie teraz zapadać każda kluczowa decyzja dotycząca przyszłości „Pomarańczowych”.



