Strona główna / Przemyślenia / Książkowe podsumowanie 2025 r

Książkowe podsumowanie 2025 r

Ten rok czytelniczo okazał się nie byś tak przypadkowy jak mogłem się spodziewać. Sięgałem, jak się okazuje, po książki, które wchodziły w rejony nie dla wszystkich wygodne – wiarę, władzę, historię, uzależnienia, klasowość. Jak się okazało żadna nie poprawiła mojego humoru czy samopoczucia. Jednak każda w jakiś sposób zmuszała do zatrzymania się i przemyślenia rzeczy, które łatwo omijać w codziennym pędzie.

Poniżej lista wybranych pozycji, które uznałem, że mieszczą się w mojej kategorii „każdy powinien znaleźć na to czas”.


Bóg Techy

Bóg techy Sylwii Czubkowskiej to książka, która skutecznie odbiera złudzenia dotyczące „neutralności” technologii. Autorka pokazuje, że wielkie firmy technologiczne nie są wyłącznie dostawcami wygodnych narzędzi, lecz realnymi centrami władzy – wpływającymi na politykę, gospodarkę, media i codzienne decyzje użytkowników. Kluczowe jest tu osadzenie globalnych procesów w polskim kontekście: Sylwia opisuje konkretne przykłady relacji Big Techów z państwem, administracją i instytucjami publicznymi.

Siłą tej książki jest połączenie reportażu z analizą systemową. Autorka nie demonizuje technologii samej w sobie, ale konsekwentnie pokazuje mechanizmy koncentracji władzy, lobbingu i uzależniania państw oraz obywateli od prywatnych korporacji. To lektura niewygodna, momentami alarmistyczna, ale potrzebna – zwłaszcza dla tych, którzy chcą zrozumieć prawdziwe motywacje stojące za działaniami (naszych) polityków.


Hip hop jest historią

Hip-hop jest historią to książka, która traktuje rap poważnie – jako zjawisko kulturowe, społeczne i polityczne, a nie tylko gatunek muzyczny. Autor pokazuje hip-hop jako język opisu rzeczywistości, narzędzie buntu i formę zapisu doświadczeń kolejnych pokoleń, od nowojorskich bloków po lokalne, często peryferyjne sceny. To opowieść o tym, jak muzyka wyrosła z wykluczenia i stała się jednym z najważniejszych nośników współczesnej tożsamości.

Siłą książki jest szeroki kontekst: hip-hop zostaje tu wpisany w historię migracji, nierówności społecznych, przemian miejskich i mediów. Autor konsekwentnie pokazuje, że rap reaguje na rzeczywistość szybciej niż oficjalna kultura, a jego ewolucja jest zapisem zmian społecznych – od gniewu i protestu po komercjalizację i mainstream. Hip-hop jest historią to lektura, która porządkuje wiedzę i zmusza do refleksji nad tym, dlaczego rap stał się jednym z najważniejszych głosów naszych czasów.


Bóg nie jest wielki

Bóg nie jest wielki Christophera Hitchensa to książka-prowokacja, ale też konsekwentnie zbudowany manifest racjonalizmu. Autor stawia jasną tezę: religia, niezależnie od tradycji i skali oddziaływania, częściej szkodzi, niż pomaga – ogranicza myślenie, sankcjonuje przemoc i hamuje rozwój moralny. Hitchens nie atakuje wiary z poziomu emocji, lecz z pozycji eseisty i polemisty, który sięga po historię, politykę i konkretne przykłady nadużyć religijnej władzy.

Siłą tej książki jest bezkompromisowość i klarowność argumentów. Hitchens pokazuje, jak religia wchodzi w sojusze z autorytaryzmem, jak usprawiedliwia cierpienie i jak często staje w opozycji do nauki oraz wolności jednostki. To lektura wymagająca, momentami brutalnie szczera, która nie zostawia wiele miejsca na półcienie. Bóg nie jest wielki nie ma na celu przekonywać wszystkich – raczej zmusza do zajęcia stanowiska i krytycznego spojrzenia na to, co przez wieki uznawano za nietykalne.


Alkoiluzja

Autorzy pokazują, jak głęboko alkohol wgryzł się w polską codzienność — w zwyczaje, relacje, a nawet język. Dla kogoś, kto od dłuższego czasu nie pije, to wyjątkowo trafna obserwacja: żyjemy w kulturze, która normalizuje substancję o ogromnej toksyczności, a jednocześnie bagatelizuje jej skutki (od tych zdrowotnych, dotykających jednostki, po te społeczne, które odczuwamy wszyscy).

Ta książka świetnie obnaża mechanizmy, przez które alkohol staje się „oczywistą oczywistością” — od marketingu po presję społeczną. Jako niepijący mogę nie być obiektywny, ale uważam, że to bardzo rzeczowe, merytoryczne poruszenie tematu – nie ma moralizowania, za to jest dużo empatii i konkretów.

Jeśli ktoś chce zrozumieć, dlaczego nie ma czegoś takiego jak „odpowiedzialne picie” czy „zdrowa dawka” to bardzo polecam tę lekturę.


Chrześcijaństwo. Amoralna religia

Chrześcijaństwo. Amoralna religia Michela Onfraya to frontalny atak na fundamenty chrześcijańskiej etyki. Autor odrzuca przekonanie, że chrześcijaństwo jest źródłem uniwersalnej moralności, i pokazuje je jako system oparty na negacji życia, cielesności i autonomii jednostki. Onfray czyta Ewangelię oraz historię Kościoła literalnie i bez taryfy ulgowej, wydobywając sprzeczności między deklarowaną miłością a realną praktyką władzy, przemocy i kontroli.

Siłą książki jest konsekwencja filozoficzna i brak kompromisów. Onfray nie prowadzi dialogu z wiarą, tylko ją dekonstruuje, traktując chrześcijaństwo jako projekt ideologiczny, który przez wieki kształtował kulturę Zachodu kosztem wolności i odpowiedzialności człowieka za samego siebie. To lektura prowokacyjna, momentami skrajna, ale intelektualnie spójna – skierowana do tych, którzy chcą spojrzeć na chrześcijaństwo nie jako na duchową tradycję, lecz jako historyczny system moralnej dominacji.


Warcholstwo

Warcholstwo to książka, która rozbraja jeden z najtrwalszych mitów polskiej kultury – szlachecką opowieść o wolności, honorze i republikańskich cnotach. Autor pokazuje warcholstwo nie jako folklorystyczną wadę charakteru, ale jako systemową postawę klasy uprzywilejowanej, budującą swoją „wolność” na przemocy, pogardzie dla prawa i wykluczeniu większości społeczeństwa. To historia anarchii silniejszych, konsekwentnie mylonej z umiłowaniem niezależności.

Siłą książki jest odarcie narodowej narracji z sentymentów. Warcholstwo zostaje tu opisane jako mechanizm polityczny i kulturowy, który przez wieki niszczył instytucje, blokował modernizację i utrwalał chaos jako wartość samą w sobie. To lektura niewygodna, bo podważa fundamenty dumy historycznej, ale właśnie dlatego ważna – pozwala zrozumieć, skąd w polskim życiu publicznym bierze się nieufność wobec państwa, prawa i wspólnej odpowiedzialności.


Życie w chłopskiej chacie

Życie w chłopskiej chacie to książka, która skutecznie rozbija sielankowy obraz dawnej wsi. Autor pokazuje codzienność chłopów bez upiększeń: jako egzystencję na granicy przetrwania, podporządkowaną pracy, biedzie i surowym warunkom życia. Chata nie jest tu symbolem wspólnoty i prostoty, lecz ciasną, ciemną przestrzenią, w której skupiały się choroby, głód, brud i nieustanna walka o podstawowe potrzeby.

Siłą tej publikacji jest skupienie na detalu i materialności życia. Opisy jedzenia, snu, higieny i relacji rodzinnych uświadamiają, jak ogromna przepaść dzieli współczesność od świata chłopskiego, który przez wieki był fundamentem społeczeństwa. Życie w chłopskiej chacie to lektura odbrązawiająca przeszłość i przywracająca głos tym, których historia zwykle pomija – bez nostalgii, za to z dużą siłą poznawczą.


Dziesięcina

Dziesięcina to książka, która pokazuje feudalny porządek od strony codziennego przymusu, a nie abstrakcyjnych struktur. Autor opisuje dziesięcinę jako narzędzie systemowego wyzysku, wpisane w religijny i prawny porządek dawnej wsi. Oddawanie części plonów Kościołowi nie było aktem wiary, lecz obowiązkiem egzekwowanym przemocą symboliczną i realną, uderzającym bezpośrednio w chłopskie przetrwanie.

Siłą tej książki jest przesunięcie perspektywy: zamiast instytucji i doktryn widzimy ludzi, dla których dziesięcina oznaczała głód, długi i permanentne podporządkowanie. Autor pokazuje, jak religia sankcjonowała ekonomiczną nierówność, a Kościół funkcjonował jako część aparatu feudalnej kontroli. Dziesięcina to lektura demistyfikująca – cicha, konkretna i przez to wyjątkowo mocna w obnażaniu mechanizmów historycznej niesprawiedliwości.


Pańszczyzna

Pańszczyzna to książka, która radykalnie zmienia perspektywę patrzenia na historię Polski. Autor pokazuje ją nie jako dzieje wolności i szlacheckiej republiki, lecz jako historię masowego przymusu, w której większość społeczeństwa przez stulecia funkcjonowała w warunkach zbliżonych do niewolnictwa. Pańszczyzna zostaje tu opisana jako system totalny – regulujący pracę, czas, przemoc i relacje społeczne.

Siłą tej książki jest odebranie pańszczyźnie statusu „naturalnego porządku”. Autor konsekwentnie pokazuje, że był to świadomie utrzymywany mechanizm ekonomiczny, wspierany przez prawo, Kościół i kulturę. To lektura niewygodna, bo podważa fundamenty narodowej narracji, ale jednocześnie kluczowa dla zrozumienia współczesnych nierówności i społecznych lęków. Pańszczyzna nie jest rozliczeniem przeszłości dla samego rozliczenia – to próba wyjaśnienia, skąd naprawdę wzięła się polska nowoczesność i jej ograniczenia.


Podsumowanie

Patrząc na te wszystkie książki razem, widzę wyraźnie, że ten rok był rokiem odzierania złudzeń. O religii, o historii, o technologii, o nawykach, o wspólnocie. I choć żadna z tych lektur nie daje prostych odpowiedzi, każda z nich daje coś znacznie cenniejszego: język do nazywania rzeczywistości bez uciekania w wygodne skróty.

Dla mnie to wystarczający powód, żeby po nie sięgnąć.

Tagi: