Gdy kilka tygodni temu zwracałem uwagę, na fakt, że kierowcy ponoszą winę za wypadki motocyklistów w przeważającej części przypadków (»To nie motocykliści prują jak wariaci. To kierowcy jeżdżą jak ślepcy!), celowo przedstawiłem dość jednostronną perspektywę. Pierwotnie miałem nadzieję, że to pomoże wyraźniej zwrócić uwagę na problem. Niestety internet przeniósł już nawyki z dyskusji politycznych na wszystkie inne płaszczyzny i trudno dyskutuje się o danych i faktach z fanatykami poruszającymi się na płaszczyźnie swojej “wiary” i przekonań (często niczym nieuzasadnionych).

Dlatego liczę, że dzisiaj – zwracając uwagę na to co my, motocykliści, możemy zrobić aby zwiększyć bezpieczeństwo na drogach* – uda się tę dyskusję odbyć w nieco bardziej merytorycznym tonie.
W 2023 roku ponad połowę wypadków z poszkodowanymi motocyklistami spowodowali inni uczestnicy ruchu. W zdecydowanej większości byli to kierowcy samochodów, którzy najczęściej wymuszali pierwszeństwo przy skrętach lub włączaniu się do ruchu. Jednocześnie sami motocykliści odpowiadali za 747 wypadków, z czego główną przyczyną była nadmierna prędkość. Obraz nie jest więc prostym podziałem na „złych” i „dobrych”, ale raczej wynikiem splotu błędów percepcyjnych, ograniczeń infrastruktury, niedoskonałości technologii oraz naszych codziennych przyzwyczajeń. W tej części przyjrzymy się temu, co naprawdę zwiększa ryzyko na drodze i co można zrobić, by je ograniczyć.
Mechanizmy ryzyka, o których rzadko się mówi
Jednym z najczęstszych problemów jest sytuacja, którą w literaturze określa się jako „looked but failed to see”. Kierowca samochodu patrzy w stronę nadjeżdżającego motocykla, ale jego mózg go nie rejestruje. Mały, szybko zbliżający się obiekt zostaje odfiltrowany jako mniej istotny bodziec. Ten efekt dodatkowo potęgują słupki w samochodzie ograniczające pole widzenia oraz zjawisko size–arrival effect, czyli błędna ocena odległości i prędkości mniejszych obiektów. W praktyce oznacza to, że kierowca podejmuje decyzję o wjechaniu na skrzyżowanie, przekonany, że ma więcej czasu, niż ma w rzeczywistości.
Nieprzypadkowo właśnie skrzyżowania są miejscem największej liczby zdarzeń. Najwięcej wypadków z udziałem motocyklistów przypada na miesiące od maja do września, a sierpień jest tu statystycznym szczytem. Najczęściej powtarzającym się scenariuszem jest wymuszenie pierwszeństwa przez kierowcę samochodu w momencie skrętu w lewo. To sytuacja, w której ograniczenia ludzkiej percepcji spotykają się z geometrią drogi.
Nowoczesne systemy wspomagania jazdy w samochodach w teorii powinny zmniejszać to ryzyko, ale rzeczywistość jest bardziej złożona. Automatyczne hamowanie awaryjne czy elektroniczni asystenci w autach nie zawsze prawidłowo rozpoznają motocykle, a dopiero od niedawna w ogóle są testowane pod tym kątem. To postęp, ale kierowcy, ufając technologii, coraz częściej pozwalają sobie na mniejszą uwagę. System nie zastąpi refleksu ani czujności – i nigdy nie będzie gwarancją bezpieczeństwa motocyklisty.
Bezlitosna statystyka
Statystyki policyjne jasno pokazują dwie równoległe prawdy. Z jednej strony, ponad 54 procent wypadków z udziałem motocyklistów to wina innych kierowców – głównie samochodów osobowych. Najczęściej chodzi o wymuszenie pierwszeństwa, nieprawidłowy skręt lub zmianę pasa. Z drugiej strony, sami motocykliści spowodowali 747 zdarzeń, a w ponad połowie przypadków decydująca była nadmierna prędkość. W pozostałych na czoło wysuwają się brak zachowania bezpiecznego odstępu i ryzykowne manewry wyprzedzania. Co ciekawe, niedziela jest dniem, w którym dochodzi do największej liczby wypadków i ofiar.

Obraz, który wyłania się z tych danych, jest dwuznaczny. Kierowcy samochodów częściej wjeżdżają w tor jazdy motocyklistów, ale my sami najczęściej doprowadzamy do tragedii, kiedy zbyt mocno ufamy prędkości albo podejmujemy złe decyzje taktyczne.
Najczęstsze błędy motocyklistów
Nie mamy (bezpośredniego) wpływu na to jak projektowana jest infrastruktura drogowa, nie zmienimy też poziomu jej bezpieczeństwa dla motocyklistów z dnia na dzień. Nie poprawimy “na już” systemów bezpieczeństwa w samochodach, a tym bardziej nie zmienimy lekkomyślności kierowców ani zaufania jakim darzą autonomiczność pojazdu. Ale są aspekty bezpieczeństwa na drodze, na które mamy wpływ! Wystarczy unikać kilku skrajnie niebezpiecznych zachowań.
Największym grzechem motocyklistów jest prędkość – i nie chodzi tu tylko o wartość na liczniku, ale przede wszystkim o różnicę w stosunku do prędkości otoczenia. Nawet jadąc 90 kilometrów na godzinę w ruchu, gdzie inni poruszają się 40-50 km/h, skracamy wszystkim czas reakcji. Stąd tak wiele dramatów po nagłym „wystrzeleniu” spod świateł czy szybkim dojechaniu do kolumny samochodów. Bezpieczniej jest utrzymywać tempo ruchu z niewielkim marginesem zamiast silić się na “dynamiczną jazdę”.
Równie ryzykowna jest jazda tuż za samochodem. W takim ustawieniu nie tylko znikamy z pola widzenia kierowców z bocznych lusterek**, ale także mocno ograniczamy własne pole obserwacji. Trzymanie dwusekundowego odstępu i lekkie przesunięcie od osi pasa ruchu sprawiają, że jesteśmy bardziej widoczni w lusterkach.
Dużym źródłem wypadków jest wyprzedzanie w miejscach o ograniczonej widoczności. Przejścia dla pieszych, szczyty wzniesień czy skrzyżowania podporządkowane to sytuacje szczególnie niebezpieczne. Decyzję o manewrze warto przesunąć tam, gdzie droga daje większą widoczność a więc i pewność bezpiecznego wykonania manewru.
Kolejnym problemem jest niewidoczność. Ciemny kask i kurtka, słabe światła – to sprawia, że praktycznie stapiamy się z tłem. Badania pokazują, że jasny kask, elementy odblaskowe czy światła do jazdy dziennej ustawione we właściwy sposób znacząco zmniejszają ryzyko. Niestety, co może potwierdzić każdy sprzedawca w salonie motocyklowym (i sklepie z ubraniami moto), polski motocyklista kocha czerń! motocykl może być w dowolnym kolorze, ale najlepiej jednak czarny, a ubrania… Sami wiecie jak jest. Dobrze jak ta czarna kurtka ma jakiekolwiek kolorowe akcenty.
Nie mniej istotny jest brak umiejętności awaryjnego hamowania. Wielu motocyklistów nigdy nie ćwiczyło mocnego użycia hamulców na drodze, a stres w realnej sytuacji dodatkowo pogarsza czas reakcji i skuteczność samego hamowania. Regularne ćwiczenia – aż do zadziałania ABS’u – dają realną przewagę.

Na liście błędów pojawia się także jazda w grupie bez ustalonych zasad. Zbyt małe odstępy, różnice w umiejętnościach czy próby gonienia prowadzącego często kończą się kolizją. Podobnie zgubne bywa lekceważenie zmęczenia i hałasu. Długotrwały szum w kasku nie tylko męczy, ale też zmniejsza koncentrację, co łatwo prowadzi do błędów. I wreszcie, techniczne zaniedbania: stare opony, niesprawne hamulce czy źle ustawione światła. Każdy z tych elementów podnosi ryzyko wypadku, dlatego serwis motocykla powinien być traktowany tak samo poważnie jak umiejętności jazdy.
Przeczytaj »jak cieszyć się jazdą w grupie – 8 zasad, sprawdzonych w praktyce!
Balans odpowiedzialności
W »pierwszej części tej analizy zwracałem uwagę, że statystyki jasno pokazują winę kierowców samochodów w większości wypadków z udziałem motocyklistów. W drugiej skupiam się na tym, co możemy zrobić my. Nie jesteśmy w stanie zapobiec wszystkim błędom percepcji czy technologicznym ograniczeniom, ale możemy powiększyć margines bezpieczeństwa. Każdy dodatkowy metr dystansu, każda mniejsza różnica prędkości, każdy element stroju zwiększający widoczność zwiększają nasze szanse na kolejny sezon w powiększonym, a nie uszczuplonym składzie.
Punkt ciężkości
Jeśli masz zapamiętać tylko jedno, niech to będzie ta zasada: jeździj tak, jakbyś był niewidzialny, ale rób wszystko, by inni jednak cię zobaczyli. To dwa zdania, które łączą psychologię ryzyka z praktyką dnia codziennego – i naprawdę działają.
* – jak już ustaliliśmy na refleksję po stronie (większosci) kierowców nie ma co liczyć, tak samo jak na spadek ilości „kierowców wszelkiej maści “uberów”, którzy już kompletnie w dupie mają przepisy i innych uczestników ruchu.
** – naturalnie, w samochodach jest wewnętrzne lusterko, ale dyskusja o tym z jaką częstotliwością powinniśmy w nie zerkać (i jak to się nie spotyka z praktyką) to temat na dłuższą kawę.



