Nie tylko KTM ma problemy. W H-D też nie jest różowo
Jochen Zeitz, który w 2020 roku przejął rolę CEO Harley-Davidson, stanął przed ogromnym wyzwaniem. Firma, która przez lata była symbolem amerykańskiej motoryzacji, zmagała się z problemami finansowymi, spadkiem sprzedaży i kryzysem wizerunkowym. Zeitz, który wcześniej pełnił funkcję prezesa w Puma, miał przynieść nową energię i pomóc firmie odzyskać pozycję lidera na rynku motocykli.
Plan „Hardwire” (tu »oficjalna zapowiedź planu z początku 2021 r.) miał na celu przywrócenie rentowności Harley-Davidson, przy jednoczesnym zachowaniu jego wyjątkowego charakteru. Choć plan zakładał ambitne zmiany, nie wszystkie z nich przyniosły oczekiwane rezultaty. Oto krótka analiza tego, dlaczego działania Zeitza i jego plan nie przyniosły całkowitego sukcesu.
Główne założenia planu “Hardwire” obejmowały:
Oto streszczenie najważniejszych punktów planu „Hardwire” Joachima Zeitza:
Zwiększenie rentowności i wzrost EPS: Dążenie do osiągnięcia niskiego dwucyfrowego wzrostu EPS do 2025 roku.
Poszerzenie bazy klientów: Zmiana podejścia do klientów, obejmująca osoby niezwiązane z motocyklami, z naciskiem na ulepszony kontakt cyfrowy i wielokanałową obsługę.
Inwestycje w kluczowe segmenty: Wzmacnianie pozycji w segmentach Touring, Large Cruiser i Trike, które stanowią fundament marki.
Ekspansja w segment Adventure Touring i Cruiser: Rozszerzenie działalności w celu zwiększenia sprzedaży i poprawy rentowności w tych segmentach.
Harley-Davidson Certified™: Uruchomienie programu sprzedaży używanych motocykli w celu wspierania wzrostu w tym obszarze.
Wzmocnienie elektryfikacji: Utworzenie dedykowanego działu zajmującego się przyszłością elektrycznych motocykli Harley-Davidson.
Rozwój marki lifestylowej: Ożywienie sprzedaży akcesoriów, części i sprzętu jeździeckiego oraz globalna ekspansja usług finansowych.
Własność pracownicza: Rozszerzenie programów własnościowych, oferując około 4500 pracownikom udziały w firmie, jako część strategii inkluzyjnego zarządzania interesariuszami.
Plan pełen sprzeczności
Z jednej strony plan obejmował skupienie się na modelach, które są fundamentem marki, generują największe zyski i są “koniem pociągowym” jeśli chodzi o wyniki finansowe. Mówimy o klasie dużych turystyków, cruiserów oraz trójkołowców. Na tych kategoriach H-D miał odbudowywać swoją potęgę, ale…
Z drugiej strony kiedy Harley-Davidson mówi o poszerzeniu swojego spojrzenia na klientów, w tym osoby, które nie jeżdżą na motocyklach, ma na myśli – w dużym uproszczeniu – poszerzenie grupy klienckiej o osoby rozpoczynające dopiero swoją przygodę z motocyklami.
W tym momencie należy zadać sobie fundamentalne pytanie — czy grupa, o którą marka chce powiększać swój target, jest gotowa na zakup motocykla z wyżej wymienionych kluczowych kategorii? Czy początkujący motocyklista wybierze wyjątkowo duży, ciężki i bezdyskusyjnie drogi motocykl na początek swojej przygody? Bo w H-D najwyraźniej ktoś uwierzył, że to jest realny scenariusz!
Z jednej strony mamy markę Harley-Dawidson z całą jej amerykańską historią, silnikami o niemałej pojemności, wydechami, które słychać 3 mile dalej, brutalnie prostymi motocyklami “dla prawdziwych facetów”. I teraz taka marka z taką historią, takim wizerunkiem jak H-D, wychodzi i mówi do swoich klientów i fanów “Motocykle elektryczne są ważne dla przyszłości Harley-Davidson.” Co mogło pójść nie tak?!
Powiecie, że te elektryczne modele mogły być próbą otwarcia się na młodszego klienta? To byłby dobry trop, gdyby nie jeden podstawowy problem – problem dotyczący całej branży motocyklowej – motocykle dla młodego odbiorcy muszą być relatywnie tanie! A tu mówimy o motocyklu za ok 85-90 tys. zł. Jeśli chcemy powiększać grono motocyklistów o młodych, to uważam, że propozycja zakupu motocykla za równowartość dwuletniego wynagrodzenia może nie być najlepszym pomysłem.
Jochen Zeitz starał się przeprowadzić Harley-Davidson przez transformację, ale firma wciąż stoi przed wyzwaniem znalezienia właściwego balansu między tradycją a innowacyjnością. Czas pokaże, czy w przyszłości jego decyzje przyniosą pozytywne efekty, ale na ten moment firma wciąż walczy o odzyskanie swojej pozycji lidera w branży. A może nawet – o wymyślenie marki na nowo!
Polecam też materiał »Ciechana na ten temat, bo jako fanboy marki, ma zdecydowanie lepsze “wyczucie” H-D. Ja patrzę bardziej z perspektywy swojego doświadczenia w komunikacji marketingowej. Ciechan szerzej porusza m.in. kwestię oferty H-D dla młodszych motocyklistów. Warto posłuchać / obejrzeć:
Polskie motocykle: WFM M06 vs SHL M11
Harley-Davidson w wersji DOOM
Harley-Davidson i Bethesda połączyły siły, tworząc unikalny motocykl inspirowany grą „DOOM: The Dark Ages”. Ten jedyny w swoim rodzaju customowy Harley-Davidson Sportster S został zaprojektowany we współpracy z artystami z id Software, aby oddać mroczny, średniowieczny klimat nadchodzącej gry.

Motocykl zostanie zaprezentowany podczas wydarzenia w Sydney 16 maja 2025 roku, trzy dni po premierze gry „DOOM: The Dark Ages”, która odbędzie się 13 maja. Jest to unikatowy egzemplarz, który zostanie rozlosowany wśród uczestników wydarzenia, co czyni go wyjątkowym kolekcjonerskim przedmiotem dla fanów serii DOOM i motocykli Harley-Davidson. Więcej na »Motogen.pl.
Quo vadis KTM?

W listopadzie 2024 roku KTM ogłosił niewypłacalność, co odbiło się szerokim echem w branży motocyklowej. Mimo zatwierdzenia planu restrukturyzacyjnego w lutym 2025 roku i stopniowego wychodzenia na prostą, przyszłość firmy nadal pozostaje niepewna. Najnowsze informacje wskazują, że poważne zainteresowanie przejęciem „Pomarańczowych” wykazuje kanadyjski koncern BRP – właściciel marek Can-Am i Rotax.
BRP już wcześniej deklarowało chęć wejścia na rynek motocykli, a KTM – ze swoim doświadczeniem i silną pozycją w segmencie off-roadowym – może być idealnym partnerem. Potencjalne przejęcie mogłoby również wzmocnić ofertę BRP o dynamiczne jednoślady, uzupełniając ich portfolio pojazdów rekreacyjnych.
Na stole wciąż leżą również inne oferty. Wcześniej zainteresowanie wyraziły m.in. indyjski Bajaj (który już posiada udziały w KTM), czy chińskie CFMoto.
Choć KTM próbuje odzyskać stabilność i ruszyć z produkcją zalegających motocykli, to nowy właściciel może okazać się kluczowy dla dalszego rozwoju i przetrwania marki w zmieniającym się krajobrazie motocyklowym. Szczegóły na »Motogen.pl.
Kawasaki Z1100 – 134 KM czy 165KM?
Kawasaki oficjalnie potwierdziło prace nad nowym modelem Z1100, który ma zadebiutować jako flagowy przedstawiciel serii Z. Model ten będzie wyposażony w czterocylindrowy silnik o pojemności 1099 cm³, znany już z modeli Ninja 1000SX czy Versys 1000. To by oznaczało: 134 konie mocy i 113 Nm momentu. Niemniej »Motor.nl twierdzi, że należy spodziewać się strojenia na 155–165 KM oraz około 85–90 Nm.

Z1100 zostanie zbudowany na aluminiowej ramie typu twin-spar, podobnej do tej stosowanej w modelach Ninja 1100 i Versys 1100, co zapewni większą sztywność i precyzję prowadzenia.
Nowy model Z1100 ma konkurować z takimi motocyklami jak Yamaha MT-10, BMW S1000R czy Ducati Streetfighter V2. Premiera Z1100 planowana jest na koniec 2025 roku, prawdopodobnie podczas targów EICMA, z planowanym wprowadzeniem do sprzedaży na początku 2026 roku.
Gorąca prośba ode mnie do Ciebie
| »Instagram | »Facebook |


