Zakochałem się!
Jeszcze niedawno moje motocyklowe DNA definiowałem przez konie mechaniczne. Dużo koni mechanicznych. Wystarczy spojrzeć na moje ostatnie wybory: z BMW M 1000 XR przesiadłem się na Kawasaki Ninja H2 SX SE. To nie są maszyny do leniwego podziwiania krajobrazów – to demony prędkości, które wbijają w fotel, napinają kark przy każdym odkręceniu manetki i sprawiają, że codzienność znika w rozmazanych smugach świateł. Każda jazda to eksplozja emocji, mieszanka adrenaliny i czystej, surowej siły. Liczyły się liczby (moc, moment obrotowy) oraz emocje podlewane adrenaliną!

Jeszcze dwa miesiące temu nawet nie spojrzałbym na sprzęt mający mniej niż 150, a ewentualnie 120 KM. Owszem, potrafiłem docenić klasyczną linię, dopracowane detale, ale nigdy nie brałem tych maszyn na poważnie. To nie był mój świat. Przynajmniej tak myślałem… aż do chwili, gdy pojawił się on – Royal Enfield Bear 650.
To był moment, który zmienił wszystko. Oglądając kolejne filmy na YT, przypadkiem trafiłem na pierwsze recenzje i zapowiedzi. Jeden rzut oka. Klik. Ciekawość. Kolejny film. Klik. Następny i następny… Klik, klik, klik… I nagle coś zaczęło kiełkować. To nie była ta oszałamiająca prędkość, do której przywykłem. To było coś innego, głębszego, bardziej pierwotnego. Jakbym patrzył na coś, co znałem od zawsze, ale nigdy nie miałem odwagi zaakceptować.
Wizyta w warszawskim salonie Royal Enfield była czystą formalnością – mentalnie decyzja zapadła jeszcze przed wejściem. Stał tam i czekał. Zerkał na mnie z nieprzyzwoicie piękną linią i malowaniem, które przyciąga jak magnes. Przepadłem. Nie z powodu osiągów, nie z powodu technologii, ale z powodu duszy. Royal Enfield Bear 650 jest jak stary rockandrollowy kawałek – surowy, prawdziwy, nieprzekombinowany. Nie musisz go rozumieć, wystarczy, że go poczujesz.
Nie chodzi o to, ile ma koni, jak przyspiesza, jakie robi czasy na torze. Chodzi o coś więcej. O jazdę dla samej jazdy. O ten moment, gdy słońce chowa się za horyzontem, powietrze pachnie benzyną i kurzem, a ty po prostu jedziesz, bez celu, bez presji, bez konieczności bycia szybszym, mocniejszym, lepszym.
Czy to oznacza, że nagle porzucam dotychczasowe preferencje? Nie. Wciąż uwielbiam maszyny, które ryczą i zrywają asfalt. Ale Bear 650 przypomniał mi coś fundamentalnego: motocykle to nie tylko liczby i osiągi. To emocje. To historia. To wolność w najczystszej postaci. A czasem, żeby naprawdę poczuć tę wolność, trzeba zwolnić. I pozwolić, by droga sama cię poprowadziła.
Co tam Panie na Youtube?
Jeśli nie mieliście czasu na zwiedzanie Warsaw Motorcycle Show 2025, to relacja Barry’ego może choć trochę zastąpi wycieczkę do podwarszawskiego Nadarzyna.
Obowiązkowo kolejny odcinek od Kosy – kto nie widział, tego serdecznie zachęcam do obejrzenia całej serii!
W ramach testowania kolejnych, dość jeszcze egotycznych, marek na naszym rynku –Morbidelli T1002VX 2025.
Co poradzisz jak nic nie poradzisz?! Czyli pętle indukcyjne na skrzyżowaniach kontra motocykl!
14 tys zł. i 222 pkt karne za jednym podejściem!
Najsłynniejszy pościg policyjny ostatnich dni, czyli krakowski rekordzista, który dzięki ucieczce (nieskutecznej) przed policjantem wykręcił wynik nie do pozazdroszczenia: 14 tys zł. i 222 pkt karne! Szczegóły znajdziecie w 2 publikacjach na Motogen.pl (» Ten motocyklowy pościg z Krakowa przejdzie do historii! oraz » Sensacyjny pościg motocyklowo-pieszy w Krakowie!)
Brawa dla Policjanta, który w pełnym umundurowaniu, w kasku i obuwiu motocyklowym nie odpuścił i dogonił ściganego!
Premiera: BMW R 12 G/S

»BMW pokazało nowego GS’a. BMW R 12 G/S to nowy motocykl typu enduro, który czerpie inspirację z legendarnego modelu R 80 G/S z 1980 roku. Łączy klasyczny design z nowoczesnymi technologiami, oferując wszechstronność zarówno na drogach utwardzonych, jak i w terenie.
Nowy BMW R 12 G/S to połączenie tradycji z nowoczesnością, skierowane do motocyklistów poszukujących autentycznych wrażeń z jazdy zarówno po asfalcie, jak i w terenie.
Więcej o nowym G/S znajdziecie na stronach »Motovoyager.net.
Premiera: Triumph TF 250-E i TF 450-E

A Świat Motocykli informuje (»o tutaj, ale szerszy tekst »tutaj) o nowym Triumph TF 450-RC. Świeży motocross brytyjskiego producenta, opracowany we współpracy z legendą tego sportu, Rickym Carmichaelem. Jest to pierwszy model Triumpha w segmencie motocrossów o pojemności 450 cm³, kontynuujący ofensywę marki w off-roadowym świecie po debiucie modelu TF 250-X.
Nowy model Triumpha, sygnowany inicjałami Ricky’ego Carmichaela, ma na celu konkurowanie z czołowymi motocyklami w klasie 450 cm³, oferując nowoczesne technologie i wysokiej jakości komponenty.
Nadchodzi nowy Brabus 1400R!

Brabus 1400R to motocykl będący efektem współpracy niemieckiej firmy tuningowej Brabus z austriackim producentem KTM. Model ten oparty jest na KTM 1390 Super Duke R i ma łączyć wysoką wydajność z charakterystycznym dla Brabusa luksusowym wykończeniem.
Silnik V-twin o pojemności 1390 cm³, generujący moc przekraczającą 190 KM zapewni imponujące osiągi na drodze. Motocykl ma charakteryzować się unikatowym designem sygnowanym przez Brabusa, obejmującym elementy z włókna węglowego, specjalnie zaprojektowane koła oraz luksusowe wykończenia.
Według dostępnych informacji, premiera Brabus 1400R planowana jest na wiosnę 2025 roku. Certyfikacja modelu przez amerykańską Agencję Ochrony Środowiska (EPA) sugeruje, że motocykl będzie dostępny również na rynku amerykańskim.
Brabus 1400R zapowiada się jako ekskluzywna propozycja dla entuzjastów motocykli poszukujących połączenia najwyższej wydajności z luksusowym wykończeniem. Więcej szczegółów na »MotoTribe.pl.
Dzięki, że jesteś!
Będzie mi bardzo miło jeśli podzielisz się tą publikacją ze swoimi znajomymi (czy to mailowo czy w mediach społecznościowych). Każde udostępnienie cieszy jak pierwsze godziny spędzone na motocyklu!
Do “zobaczenia” w kolejnym wydaniu oraz na drogach!
LwG!
| »Instagram | »Facebook |



