Cinque Cilindri, czyli pięciocylindrowy silnik od MV Agusta

przez | 15/11/2025

Na tegorocznych targach EICMA 2025 MV Agusta pokazała projekt, który od razu wywołał sporo emocji – pięciocylindrowy silnik nazwany „Cinque Cilindri”. Włosi nie ukrywają, że pracują nad nim poważnie i traktują go jako fundament nowej rodziny motocykli. Jednostka ma być na tyle elastyczna, że trafi zarówno do sportowych maszyn, jak i nakedów czy bardziej turystycznych modeli.

Sama konstrukcja silnika jest nietypowa. Producent zdecydował się na dwa wały korbowe pracujące równolegle. Trzy cylindry współpracują z wałem umieszczonym z przodu, a pozostałe dwa – z wałem tylnym. Taki układ pozwolił zbudować jednostkę węższą niż typowy silnik czterocylindrowy w rzędzie i jednocześnie krótszą od V4. Projektantom daje to większą swobodę w rozmieszczeniu podzespołów i kształtowaniu całej ramy motocykla.

Deklarowane osiągi robią duże wrażenie. MV Agusta mówi o mocy przekraczającej 240 KM przy ponad 16 tysiącach obrotów na minutę oraz o maksymalnym momencie około 135 Nm. Jednocześnie całość waży mniej niż 60 kilogramów, co w tej klasie jest naprawdę dobrym wynikiem.

Interesująco brzmi również kwestia sekwencji zapłonu. Producent zaprojektował ją tak, by silnik miał dobrą charakterystykę momentu w niższych obrotach i zapewniał płynne przyspieszenie. MV podkreśla, że dzięki temu nie ma potrzeby stosowania zmiennego rozrządu. Dodatkowo w jednostce pracują elektryczne pompy oleju i cieczy chłodzącej, co poprawia efektywność całego układu.

Co ważne, pięciocylindrowiec został przygotowany tak, aby łatwo skalować jego pojemność. Zakres od 850 do 1150 cm³ pozwala myśleć o wielu wariantach motocykli. Dzięki temu MV nie ogranicza się do jednej kategorii i przygotowuje platformę, którą będzie można wykorzystać w zupełnie różnych konstrukcjach.

Producent ujawnia, że pierwszy motocykl korzystający z tej jednostki ma nawiązywać do modelu, którego nie ma obecnie w ofercie. To z kolei wywołało falę spekulacji wśród fanów – jedni liczą na powrót dobrze znanej sportowej maszyny, inni oczekują zupełnej nowości. Niezależnie od kierunku jest jasne, że MV planuje wykorzystać techniczny potencjał silnika na wiele sposobów.

Czego można się spodziewać?

Warto dodać kilka słów o możliwym modelu, który jako pierwszy otrzyma nowy pięciocylindrowy silnik. To wyłącznie spekulacja, bo MV Agusta nie zdradza żadnych konkretów, ale pewne tropy można wyłapać w historii marki i jej obecnym portfolio. Jednym z naturalnych kandydatów wydaje się nowa odsłona Brutale w najbardziej ekstremalnej wersji. Ten model zawsze był pokazem możliwości MV i regularnie służył jako nośnik najnowszych rozwiązań technicznych. Pięciocylindrowiec pasowałby do jego charakteru, bo pozwoliłby zbudować motocykl o ogromnej mocy, zachowując jednocześnie zwartą sylwetkę.

Drugim kierunkiem mógłby być powrót sportowego F4. Ten motocykl, choć nieobecny w ofercie od kilku lat, ma status ikony i wciąż jest wspominany przez fanów marki. Pięć cylindrów pasowałoby do filozofii F4, która od początku miała być pokazem technicznej finezji i odwagi. Nawet jeśli MV nie planuje powrotu klasycznego supersporta, koncepcja maszyny inspirowanej F4 z nowoczesnym napędem brzmi wiarygodnie.

Można też rozważyć scenariusz, w którym MV Agusta stworzy zupełnie nowy model, przygotowany specjalnie pod tę jednostkę. Modularna architektura silnika, możliwość skalowania pojemności i kompaktowe wymiary dają dużą swobodę projektową. W wielu firmach takie możliwości otwiera się zwykle przy okazji premiery nowej linii motocykli, dzięki czemu platforma może rozwijać się przez kolejne lata.

To jednak tylko domysły. Pewne jest tylko to, że MV Agusta pracuje nad czymś, co ma znaczenie dla przyszłości marki. Gotowy motocykl – jakkolwiek będzie wyglądać – pokaże, w którą stronę Włosi chcą pójść w najbliższych latach. Teraz pozostaje czekać na kolejne sygnały z Schiranny i mieć nadzieję, że projekt trafi do produkcji w formie jak najbliższej tej widowiskowej koncepcji.

Podsumowanie

Pięciocylindrowy koncept pokazuje, że MV Agusta nadal chce trzymać się własnej drogi. W czasach, gdy wielu producentów stawia na uproszczenia i standaryzację, Włosi wracają do klimatu dawnej inżynieryjnej fantazji połączonej z nowoczesną techniką. Z jednej strony to bardzo obiecujący projekt, z drugiej – wciąż nie wiadomo, jak konstrukcja poradzi sobie w seryjnej produkcji, pod względem kosztów, serwisowania czy zgodności z regulacjami.

Na razie pozostaje czekać na pierwszy prototyp motocykla i sprawdzić, czy za efektownym pomysłem pójdzie równie konkretna realizacja. Jeśli MV dowiezie projekt do końca, motocyklowy rynek będzie miał o czym mówić przez długi czas.