Weekendowy test: Mazda 6

Mazda 6 dość długo czekała na spisanie wrażeń z jazdy. Nareszcie udało mi się wykrzesać trochę czasu i wrócić myślami te 10 dni wstecz do samochodu zaskakującego, czarującego, ale nie bez wad, wbrew temu, co mówią fani marki.

Weekend spędzony w towarzystwie tego auta przekonał mnie, że jest to samochód kupowany oczami. Wygląd gra tu niebagatelną rolę, ale też trzeba przyznać, że jest to jedno z najładniejszych aut w tym segmencie (jeśli nie najładniejsze). To się nie zmienia od lat. Pamiętam, że już Mazda 626 robiła (lata temu) ogromne wrażenie. Oczywiście, to kwestia gustu, ale jednak trudno jest znaleźć kogoś, komu Mazda 6 by się nie podobała. Talizman czy Mondeo mogą się podobać mniej lub bardziej — Mazdą zachwycają się wszyscy!

W środku jest… równie ładnie. Wykończenie robi bardzo dobre wrażenie. Miękkie materiały, mało tak nielubianych twardych plastików i wrażenie dobrze „uszytego” auta, które towarzyszy nam już od pierwszych chwil w fotelu kierowcy. Bardzo dobre wrażenie robi deska rozdzielcza i rozkład przełączników do „zarządzania samochodem”. Wszystko jest na „swoim” miejscu, dzięki czemu, nawet jeśli wsiądziesz do szóstki pierwszy raz, nie musisz się „uczyć” samochodu. Wsiadasz i jedziesz! To duża zaleta. Nawet obsługa systemu info-rozrywki jest prosta i intuicyjna. Pokrętło w tunelu środkowym pozwalające regulować wszelkie ustawienia bez ciągłego sięgania do ekranu również jest rozwiązaniem zasługującym na wyróżnienie.

Co prawda testowy model nie był wyposażony w nawigację, więc po ustawieniu swojej ulubionej stacji radiowej konieczność dokonywania jakichkolwiek zmian na ekranie pojawiała się skrajnie rzadko. Jednak wyobrażam sobie, że nawet jeśli skaczesz po stacjach radiowych, częściej zmieniasz cele (krótkich) podróży w navi, to tym bardziej docenisz rozwiązanie z „joystickiem” w tunelu centralnym.

Nie, nie jest to tak przestronne auto, jak Superb czy Passat, ale z tyłu miejsca jest niemało. Bez większego problemu zamieszczą się 4 osoby powyżej 190 cm wzrostu. Na ilość miejsca raczej trudno tu narzekać.

Mazda 6 – technicznie

Testowany egzemplarz był wyposażony w dwulitrowy silnik benzynowy o mocy 165 KM i przyznam, że ta jednostka zaskoczyła mnie pozytywnie. Silnik wolnossący, który do jazdy po mieście jest w zupełności wystarczający, to znaczy pozwala jeździć zarówno dynamiczniej, kiedy jest taka potrzeba, jak i ekonomiczniej, jeśli na tym nam zależy. Przy spokojnej jeździe po mieście można spokojnie przejechać 100 km za cenę 7 litrów benzyny. Co uważam, jak na silnik benzynowy, za całkiem dobry wynik. Zwłaszcza że nie mówimy o jednolitrowym, 120 konnym silniku, tylko o jednostce pozwalającej na sprawną jazdę. Przy dynamiczniejszej jeździe można wskoczyć w okolice 9-9,5 l natomiast to jest wynik do wykręcenia przy jeździe wręcz agresywnej.

Nie będzie to demon szybkości — czuć te 9-9,5 sek. do setki. Natomiast trzeba też mieć na uwadze, że Mazda 6 to raczej samochód do dostojnego niż dynamicznego przemieszczania się. Jeśli nie musisz być „pierwszy ze świateł” to ta sekunda czy dwie „do setki” nie zrobią Ci aż takiej różnicy. Z drugiej strony przyznaję, że od auta tej klasy wymagałbym trochę sprawniejszego „zbierania się”. Być może lepsze wrażenia można uzyskać z mocniejszym (192 KM) silnikiem, ale tym jeszcze nie miałem okazji dłużej pojeździć.

Jak to wygląda!

Ogólnie Mazda 6 zostawiła mnie z przekonaniem, o swoim pięknie, przekonującym wnętrzu, niemałej przyjemności z jazdy, ale… To auto naprawdę trzeba kupić z miłości. Tu nie ma miejsca na półśrodki — albo decydujesz się na niezbyt doposażoną wersję, albo idziesz w wersję „na wypasie”. Tu nie ma miejsca na półśrodki, nie ma dziesiątek opcji do dokupienia. Konfiguracja auta to proste zadanie: najpierw wybierasz najbogatszą wersję wyposażenia, a później decydujesz, czy potrzebujesz nawigacji, okna dachowego czy ogrzewania postojowego. Reszta wyborów jest prosta: kolor — czerwony (ewentualnie czarny) i silnik: benzyna najlepiej 192 KM, ewentualnie do spokojnej, miejskiej jazdy wersja 165 KM. Diesel? A po jakim przebiegu zwróci Ci się różnica 14.000 PLN?!

Wielkim plusem Mazdy 6 jest wygląd — zarówno zewnętrzny, jak i wewnętrzny. Wadą? Mogłoby być więcej miejsca wewnątrz (ale na co dzień i tak tego nie czuć), skrzynia manualna (w moim egzemplarzu) nie działała najprecyzyjniej (pytanie, czy to ogólna przypadłość), brakuje też możliwości „precyzyjnej” konfiguracji.

Za użyczenie samochodu dziękuję ASO Mazda Gołembiewscy.

PS pogoda nie pozwoliła na zrobienie przyzwoitych zdjeć testowemu modelowi. Wszystkie zdjęcia z materiałów prasowych.